Wszy "zimnej wojny"


A. SZIROPAJEW



Przemówienie Putina w Monachium zapoczątkowało nowy etap historii Rosji, który krótko można nazwać - powrót do Związku. W polityce wewnętrznej powrót ten odbył się już dawno temu (prawdę mówiąc, wewnętrzny "związek" nigdzie się nie podział), w polityce zaś zewnętrznej - właśnie teraz. Towarzysz Putin oznajmił początek nowej "zimnej wojny".

Myślę, że własnie dlatego, lecz nie z chęci znieważenia rosyjskiego prezydenta, na łamach "Los Angeles Times" pojawił się popularny "temat o wszach". Przypominam Państwu, że ta "wroga" gazetka ośmieliła się nazwać naszego Prezydenta, a nawet, jak o nim trafnie powiedział Gleb Pawłowski, "lidera nacji" - "wszą, która ryknęła".

Naprawdę żadnej obrazy w tym nie ma, bo wszy są nieodłącznym elementem każdej wojny pozycyjnej, w tym "zimnej". Są różne wszy - małe, zwykłe i wielkie, prezydenci w pewnym sensie. Chyba wśród tych ostatnich są nawet takie, które ryczą. A pozostałe, mniejsze, chorem im podrykują.

Jasne, że oszczerca Maks Boot, który nazwał prezydenta Putina wszą, zza oceanu zobaczył tylko większe. Największe. A tym czasem, w ślad za rykiem Putina wypełzło tyle różnych wszy i weszek - aż się dziwić!   

Przede wszystkim są to "pięci imperialiści" Prochanowa. Potraktowali ryk Putina jak sygnał do boju: nareszcie nadeszła godzina pomścić się na "zgniłym Zachodzie"! Wszystko wraca! I chorem zaryczeli, popierając prezydenta na łamach gazety "Zawtra" ("Jutro"): TRWA WOJNA ŚWIĘTA, WOJNA ZIMNA..." (numer 8(692)). I zaraz zaczęli propagowac wojnę gorącą.  

Najgłośniej ryczy "politruk" Szurygin, który, sądząc po nazwie jego artykuła, doszedł już do "kresu cierpliwości". Nie wytrzyma więcej patriota - ot i wszystko! "Wcześniej czy później będziemy mieli potężny konflikt cywilizacyjny z proamerykańskim Zachodem", - przemawia "politruk" jakby na zajęciach politycznych wśród żołnierzy w latach 70. Strateg Szurygin namawia Putina zrezygnować z traktatu o likwidacji rakiet małego i średniego zasięgu, żeby zainstalować te rakiety i trzymać "załadowany pistolet przy łbie NATO". Juz marzy o atakach artyleryjskich z terenu Białorusi, żeby "udusić państwa bałtyckie". Oczywiście, to święta sprawa - udusić te państwa! Będąc, jak każdy patriota na etacie, wielkim przyjacielem Białorusinów, Szurygin wyznacza Białorusi zaszczystną rolę "pala, wbitego w brzuch NATO". Dobrze, że nie rolę maczugi. A propos, w mojej jednostce wojskowej był szeregowy Dubina (t.j., Maczuga - tłum.), Białorusin. Dobre wieśniackie chłopczysko, które nie znało się na geopolityce: na mapie politycznej szukał kraju "Politbiuro". Nie żartuję. Chyba Szurygin myśli, że wszyscy Białorusini mają taki dziewiczo czysty umysł, gdyż proponuje rozmieścić w Białorusi "zjednoczone szturmowe ugrupowanie" -  podobne do tego, "które swego czasu istniało w Demokratycznej Republice Niemiec". Wyjaśniam - było to ugrupowanie, czołgi którego w ciągu kilku godzin mogły dotrzeć do La-Manche, co rozgrzewało psychopatię "zimnej wojny".

I znów słyszy się znane już: "Dostał rozkaz iśc na Zachód!" (z radzieckiej piosenki - tłum.)

Wszy z natury mają tendencję do ekspansji.

Zachód próbuje obudzić rozum w swoich partnerach. Nadal myśli, że rozmawia z ludźmi, nie ze wszami. Naprzykład, analityk J.J.Samwollt pisze: "Zbliżają się groźne dla Rosji czasy. Z powodu niskiej liczby urodzeń - znaczniej niższej od liczby zgonów - liczba etnicznych Rosjan co rok spada na 700-800 tysięcy; tym czasem najwiekszą mniejszością w Rosji stają sie muzułmanie, którzy mają znaczniej wyższą liczbę urodzin. Biorąc pod uwagę zmniejszenie ilości Rosjan za 40 lat rosyjscy muzułmanie staną się większością..." I podsumuje: Rosja musi być razem z Zachodem.

Lecz nie rozumie naiwny mr.Samwollt, że państwo rosyjskie i Putina osobiście nie obochodzą losy Rosjan. Że Rosja jest spadkobierczynią Ordy, jest typową tyranią wschodnią, gdzie Rosjanie zawsze byli narodem eksploatowanym. Że konflikt z Zachodem jest dla Rosji stanem normalnym, wprost pożądanym - bo tylko taki stan daje jakieś uprawnienie istnieniu pasożytniczego aparatu państwowego. Imperium przez wieki gnębi Rosjan w okopach permanentnej wojny z Zachodem, żeby rzeszy różnego rodzjau wszy - urzędników, ideołogów, popów, patriotów na etacie - mogły pasażytować na ciele ludu rosyjskiego.

Dziś Imperium znów trąbi w rurociągi "Gazpromu", ogłaszając "mobilizację". Pasożytowie chcą zabezpieczyć się przed krytyką zarówno z zewnątrz jak i wewnątrz kraju. Szurygin proponuje stworzyć nową kurtynę żelazną: "Musimy zająć się swoimi problemami, biorąc pod uwagę tylko swoją historię i tradycje, nie zwracając uwagi na to, co będzie o nas myślała reszta świata".

Znamy juz te "tradycje", panie Szurygin. Są to Węgrzy, stratowane przez czołgi w 56 roku. Jest to głód roku 33 i baraki Kołymy. Jest to wieś ruska, zabita w "walce o kosmos". Są to rzeki Syberii i Północy, których bieg chcieliście zwrócić na Południe, by dogodzić azjatyckim bajom. Wy, "politrukowie", znów chcecie, "nie zwracając uwagi na pozostały świat", zabijać żołnierzy na radioaktywnych poligonach, wypełniać domy wariatów dysydentami, rozrzucać po całym świecie wszy azjatyckości.

Lecz główną tradycją "politruków" jest eksploatowanie ludu ruskiego. Ciała Rosjan stają się brukiem jeszcze jednej drogi do jescze jednej wyżyny. Tam można będzie postawić chański namiot, z którego na cały świat będzie ryczeła kolejna "wesz".

Imperium pluje na Rosjan; Rosjanie nareszcie - plują na Imperium z jej tradycjami i wszami. I ogłaszają dla siebie totalna demobilizację...

Pociąg demobilizacyjny z flagami wolności już leci po naszym ziemiam. Rosjanie wyłażą z okopów Imperium i razem opuszczają "front zachodni", nie zwracając uwagi na krzyczących "politruków". Po raz pierwszy w nazsej historii ideom Mobilizacji przeciwstawiają się idee Wielkiej Narodowej Demobilizacji a nawet Dezercji. Dezercji, która równa Rosjan z ich prawie zapomnianymi Bogami.

Więc biegnijmy czym prędzej z okopów do naszej ruskiej łaźni - zmyjmy z siebie pasożytów, wszy i "patriotyzm"! I wtedy w miejscu Rosji, tego straszącego Mesjasza, powstanie wspólnota ziem ruskich - Ruś, która wszystko sobie przypomni i wpuści do swoich żagli rdzenny wiatr Hansy, pamiętny jeszcze z czasów nowogródzkich.

A Zachód już dawno musi zwracać sie nie do Imperium, lecz do Rosjan. Poki jeszcze istniemy.

Tłumaczenie z języka rosyjskiego: Włodzimierz Chozińsk




Индекс цитирования - Велесова Слобода Рейтинг@Mail.ru Яндекс.Метрика